MusicLovesPoetry: The Smiths

Więcej o: MusicLovesPoetry

thesmithslyrics
The Smiths  – How Soon Is Now

 

Reklamy

Plotek i niusów muzycznych garść kolejna

Sprawa wygląda tak – wiszą nade mną dwa deadliny i w ogóle mnie tu nie powinno być, ale zebrało się trochę newsów ze świata muzyki i chciałam się z Wami nimi podzielić. Co by było szybciej przekażę je w punktach:

1. Robert Plant znalazł niepublikowane wcześniej fragmenty starych nagrań Led Zeppelin, które być może znajdą się na nowym box setcie zespołu. Podobno na dwóch kawałkach śpiewa John Pauls Jones. Podobno John Paul Jones jest gotów oddać Jimmy Page’owi dwa samochody i szklarnie za niepublikowanie tych kawałków.

2. W powstającym filmie o wokaliście Queen, Freddiego Mercury’ego zagra jednak nie Sacha Baron Cohen (który podobno nie dogadał się z producentami), ale Ben Whishaw („Pachnidło”, „Atlas Chmur”)

3. Morrissey, były wokalista The Smiths wydał autobiografię. Na razie niestety nic wiadomo o tłumaczeniu na polski (choć na pewno ktoś się tym zajmie).

Autobiography-Morrissey-2465267

4. Courtney Love, wokalistka Hole i wdowa po Kurcie Cobain’ie też planuje wydać autobiografię – planowana data publikacji to 15 grudnia br.

5. Pojawił się trailer „The Punk Singer”, dokumentu o Kathleen Hanna , o której ostatnio sporo pisałam – mam nadzieje, ze już niedługo film będzie można zobaczyć w Polsce. Film miał premierę na tegorocznej edycji festiwalu SXSW.

6. Na żywo podczas programu „Later… with Jools Holland” zagrali The National i London Grammar:

7. Jak chodzi o rodzime podwórko – w końcu premierę miał krążek „Volcano” zespołu Sorry Boys – miałam już okazję zapoznać się z tym albumem, i powiem Wam, że trochę mi lepiej jak myślę o przyszłości polskiego popu. Przypominam, że grają w sobotę w Poznaniu, w klubie Pod Minogą.

8. The Dumplings (o których również ostatnio pisałam) zaczęli w końcu koncertować na serio i zajrzą również do Poznania – Strefa Kultywator, 17.11., godz. 20:00, 20/25 zł

dumplings koncerty

Z muzycznych newsów MAriOLi to na razie tyle, ja spadam, odezwę się po deadlinach. M.

Skromna mysz udokumentowana czyli 15 rocznica „Lonesome Crowdest West” by Modest Mouse

Kwestia zespołu Modest Mouse w Polsce jest bardzo radykalna; albo znasz i wiesz prawie wszystko, albo nigdy nie słyszałeś/aś. Fenomen jakiś, zwłaszcza, że chłopaki grają prawie od 20 lat, i w Stanach wielkością są porównywani do Pearl Jam. I choć z czasem ich muzyka stała (staje) się mniej zadziorna i ciut bardziej mainstreamowa (czyt. ładniejsza, czyt. łatwiejsza), dalej ich twórczość nie spada poniżej poziomu, o którym inni mogą tylko pomarzyć. Ich albumy i single były wielokrotnie nagradzane, pozajmowały wysokie miejsca na różnych, ważnych listach „wszech-„, Johnny Marr z The Smiths z nimi grał, utalentowany i tragicznie zmarły Heath Ledger wyreżyserował im teledysk, i ogólnie jeśli jakimś cudem jeszcze nie mieliście okazji to się z ich twórczością zapoznajcie.

A piszę, bo z okazji 15 rocznicy wydania jednego z najlepszych albumów nagranych przez skromnisi, „The Lonesome Crowded West” (tłum. Samotny Zatłoczony Zachód), portal Pitchfork zrealizował 45 min film dokumentarny, będący retrospekcją na temat powstawania tego albumu i początków zespołu w ogóle. Film, niestety tylko w wersji po angielsku, wart jest polecenia nie tylko fanom Modest Mouse, ale również muzykofilom w ogóle. W bardzo zgrabny sposób, posuwając się praktycznie piosenka po piosence, pokazano jak rodzi się album, jak to było być początkującym zespołem 20 lat temu (bez Internetu, MySpace, mp3, Facebooka), a także jak wyglądała scena muzyczna w post-grundge’owym Seattle pod koniec lat 90-tych.

Jeśli ktoś jednak jest fanem Modest Mouse, film jest pozycją obowiązkową. Fotografie zespołu z pierwszych tras po Stanach, fragmenty nagrań koncertów, wypowiedzi kolegów-muzyków, dowcipy wokalisty Isaaca Brocka (np. na temat swojej niechęci do śpiewania bez gitary w ręku – ‚to już wolałbym śpiewać bez spodni‚). Samego albumu „Lonesome…” na pewno fanom polecać nie trzeba. Zwłaszcza, że całość (tu w sumie polecam jeszcze-nie-fanom) jest zwyczajnie genialna, nie tylko muzycznie, ale i na poziomie tekstów – mrocznych, cynicznych i niestety proroczych. Brock, mimo swojego młodego wieku (rocznik 75), już wtedy widział postępujące ‚zabudowywanie całej Ameryki’, które w starym Dzikim Zachodzie, wdziało tylko kapitał i przyszłych konsumentów powstających jeden za drugim marketów. Paranoją, która uderzała wtedy po oczach (a która powoli, choć na mniejszą skalę, ma miejsce w Polsce) było budowanie nowych marketów, nawet gdy obok stały całkiem nowe centra handlowe, które już zdążyły splajtować. Wokalista w wywiadzie słowo-tworzy nawet określenie na ten proces, mówi, że Ameryka została ‚mall-fucked‚ (mall=market, fucked pewnie wszyscy rozumieją). Zresztą tym skupieniem, na temacie Stanów i amerykańskich bolączek, wokalista tłumaczy sobie małą popularność tego albumu w Europie. „Albo może po prostu nie chcieli, żeby jakiś sepleniący facet z amerykańskim akcentem wrzeszczał na nich„.

Ja tam lubię jak na mnie Myszy wrzeszczą.

Film można zobaczyć na Pitchforku. Miłego oglądania. M.

Utwór „King Rat” i teledysk będący debiutem reżyserskim Ledgera. Aktor nie zdążył dokończyć dzieła, niemniej realizatorzy pozostali wierni jego koncepcji. Video miało premierę 1,5 roku po śmierci artysty: