MusicLovesPoetry: The Magnetic Fields – How Fucking Romantic

O zespole Stephina Merritt’a – The Magnetic Fields pisałam, dawno, dawno temu, kiedy razem z Olą zaczynałyśmy pisać tego bloga 7 lat temu. Słownie: siedem. Ola co prawda już dawno wycofała się z regularnego postowania, z różnych powodów, ale dalej pozostaje Czcigodną Współ-matką (smoków), a nasza przyjaźń ma się wyśmienicie.

A tymczasem zbliżają się Walentynki, czyli idealny moment, aby przypomnieć sobie genialny, 3-płytowy album The Magnetic Fields „69 Love Songs”. Album ma prawie 20 lat, ale miłość przecież nie wychodzi z mody. A na „69 Love Songs” każdy znajdzie coś dla siebie, miłość wieloletnią i udaną, krótką i tragiczną, z wzajemnością i bez, hetero i homo.

stephin-merritt-how-fucking-romanticThe Magnetic Fields – How Fucking Romantic

Więcej o: MusicLovesPoetry

The Magnetic Fields

Na pierwszy ogień postanowiłam wziąć THE MAGNETIC FIELDS, zespół na który jakiś czas temu trafiłam zupełnie przypadkiem. Tekst jest dla tych którzy takiego szczęśliwego przypadku nie doświadczyli. Ten bostońskie cudo istnieje od roku 1989, a jego muzyka określana jest jako indie – pop (syntetyczny, noise-pop a ostatnio głównie folkowy). Fundamentem zespołu (nie umniejszając oczywiście roli pozostałych muzyków) jest wokalista Stephin Merritt – to zresztą jego głęboki głos przykuł moją uwagę natychmiast, a po wsłuchaniu się w ironiczne testy zaczęłam odczuwać pierwsze oznaki zakochania. Facet jest absolutnie niesamowity (niestety drogie dziewczęta, szanowny pan w nas nie gustuje) – nie tylko śpiewa i pisze teksty, ale jest również klawiszowcem i gra na ukulele. Prowadzi również kilka innych projektów muzycznych, a mianowicie:

The 6ths – jak głosi plotka, artysta zawiedziony, że nie powstał jeszcze żaden zespół-trybut dla niego, sam taki założył. Pomysł polega na tym, że Merritt sam pisze i śpiewa piosenki, a następnie śpiewa je inny artysta, w innej aranżacji – każdy utwór ktoś inny.

The Gothic Archies – muzyka nazwana przez twórców jako „goth-bubblegum” (gotyk-guma do żucia – kiedyś przy okazji wyjaśnię ten termin). Duet słynny między innymi z napisania muzyki do audiobook’ów serii „Lemony Snicket: Seria niefortunnych zdarzeń” (książki dla dzieci, ale film taki nawet zrobili, może kojarzycie).

Oraz Future Bible Heroes, który to zespół dla odmiany gra elektro-disco.

Sami widzicie, że faceta rozpiera, choć to podobno jedna z „najbardziej depresyjnych osobowości rocka”. Żeby było jeszcze ciekawiej pan Merritt cierpi na nadwrażliwość słuchową w jednym uchu (lewym jakby ktoś chciał wiedzieć) – w związku z czym koncerty zespołu The Magnetic Fields są zazwyczaj akustyczne, prawie bez żadnej perkusji, a wokalista przy aplauzie zasłania sobie ucho.

Na koniec z radością ogłaszam, że zespół The Magnetic Fields planuje wydać nowy album „Realism” z datą 26 stycznia 2010 (wytwórnia Nonesuch Records). Osobiście nie mogę się doczekać. Magda.

Pierwszy utwór z nowego albumu:

To te piosenki pierwsze mnie uwiodły. Spróbować!: