Rozdają National’e! (czyli szybka nota o rocznicy wytwórni Brassland)

Ach ta jesień, chyba nie ma lepszej pory na słuchanie muzyki; wieczory się robią dłuższe i odrobinę mniej zabiegane (bo na dworze zimno i gorzej się z domu wychodzi).

To również pora roku, w której wytwórnia Brassland świętuje rocznice założenia – w tym roku szczególną, bo 10-tą. Z tej okazji, przez cały listopad, w każdy dzień roboczy będzie można ściągnąć (codziennie inny) utwór któregoś z artystów związanych z wytwórnią – w tym niepublikowane nagrania z sesji na żywo oraz nagrania demo. Prawdziwa to gratka dla fanów indie rock’a tzw. nowojorskiej sceny, ponieważ dla Brassland’u nagrywają m.in. Doveman, Nico Muhly, Pela i oczywiście The National i Clogs. Dlaczego oczywiście? Ponieważ współzałożycielami wytwórni są Aaron i Bryce Dessner, bliźniacy z The National, wraz Alec ‚iem Hanley Bemis’em z zespołu Clogs. Co ciekawe w całej historii, wytwórnia Brassland oryginalnie nie miała być label’em zrzeszającym wielu artystów – powstała, ponieważ muzycy z obu zespołów uważali, że ich twórczość nie pasuje do ówczesnego rynku i zapotrzebowania, w związku z tym i tak ich nikt nie „wyda”, więc najlepiej jak od razu zajmą się nagrywaniem sami… Na temat wytwórni Brassland, dla zainteresowanych, polecam krótki artykuł w Guardian‚ ie, który ukazał się właśnie z okazji obchodzonej rocznicy.

Co do rozdawania utworów – aby uzyskać przywilej ‚pobrania’ utworu, musimy wybrać jeden z wariantów:

1) wchodzimy na odpowiednią stronę wytwórni Brassland (ale musimy być użytkownikami twitter’a)

2) klikamy ‚lubię to’ na tzw. funpage’u Brassland’u na facebook.com

Jakie utwory można zdobyć (tygodnie podzielone tematycznie):

Introduction Week:

01.11. Clogs: „Kapsburger” / „Five/Four” medley
02.11. Buke & Gass: TBA
03.11. The National: „High Beams (Demo)”
04.11. Nico Muhly: „Skip Town”

Deep Cuts Week:

07.11. Baby Dayliner: TBA
08.11. Pela: TBA
09.11. Doveman: „.…” / „Sunrise” medley
10.11. Erik Friedlander: TBA
11.11. Devastations: TBA

Rare and Unreleased Week:

14.11. Bryce Dessner: „Rose of Lincoln”
15.11. Baby Dayliner: „When I Look Into Your Eyes”
16.11. Doveman: „Honey”/”Only Love Can Break Your Heart” (Neil Young cover) medley
17.11. Clogs: „Elevenses”
18.11. Jujulele (Bryce and Aaron Dessner): „Satie”

Greatest Hits Week:

21.11. The National: TBA
22.11. Baby Dayliner: TBA
23.11. Devastations: „Coal”
24.11. Clogs and Shara Worden: TBA
25.11. Doveman and Nico Muhly: TBA

New Band Week:

28.11. Jhereck Bischoff: „Secret of the Machines (Instrumental)”
29.11. This Is the Kit: „Spinney”
30.11. People Get Ready: „Uncanny

 

Wracając jeszcze do moich ukochanych The National (tak, moich, muahahaa), panowie nie próżnują – dzisiaj premierę miała składanka zatytułowana „If A Lot Of Bands Play In The Woods… która jest zbiorem cover’ów i remix’ów utworów zespołu Philistines Jr., wydanych rok temu na płycie „If a Band Plays in the Woods…? (wow, mistrzostwo wielokrotnego złożenia…)

Philistines Jr. udało się sporo tych ‚bandów’ w lesie zebrać, i to całkiem imponujących, m.in. Jónsi (tak, ten z Sigur Rós),  Mercury Rev, Tokyo Police Club, Tapes N’ Tapes, Mice Parade i… no tak, tak, The National. Albumy, oba, oryginał i jego reinkarnacja, zapowiadają się przyjemnie, mam w najbliższych planach je przesłuchać .

I na koniec kolejna przyjemna wiadomość – cover utworu Philistines Jr., zatytułowanego “Twenty Miles to NH Part 2.„, wykonywany właśnie przez The National można przesłuchać i pobrać (!) na stronie portalu Stereogum. Uroczych jesienno – muzycznych wieczorów życzę. M.

Re-inwencja: Rasputina

Aaaaa, nie ma jak upierdliwe choróbsko i L4, co by nadrobić wszelkie zaległości. Współautorki Projectu MAriOLA uprzejmie proszą o wybaczenie w związku z tak długim brakiem aktywności – cóż, jesteśmy tylko ludźmi, człowiek chciałby, a tu się życie zdarza…

Ostatnimi czasy udało mi się odświeżyć parę muzycznych znajomości, z rodzaju tych, co to człowiek niby zna od zawsze, a jednak chyba nigdy nie wsłuchał się wystarczająco, żeby w pełni docenić. I myślę, że nie tylko mnie się zdarza takie „odkrywanie na nowo” (nie tylko muzyczne) –  a tu brak odpowiedniego słowa. Po angielsku mamy chociaż „re-invention”, a po polsku jak? „Re-inwencja” brzmi głupio, ale czy mamy jakiś wybór? Czy leci z nami filolog?

Na pierwszy ogień z cyklu re-inwencji (tak, chwilowo będę tego terminu używać) postanowiłam zająć się zespołem cudnym, acz o okropnie pretensjonalnej nazwie – Rasputina. Rasputina w założeniu miała być „elektronicznym chórem wiolonczelowym – chłopcom i gitarom wstęp wzbroniony”, który to koncept zrodził się w głowie niejakiej Melory Creager. Zaczęło się od 6 wiolonczelistów w 1991, stanęło na dwóch wiolonczelistkach (Creager i Julia Kent) oraz perkusiście  – w 1996 (debiutancki album „Thanks for the Ether”).

Muzyka Rasputiny to eklektyzm w czystej postaci. Praktycznie dla tego zespołu został ukuty termin „wiolonczelowy rock” (ang. cello-rock), ale nawet on nie oddaje smakowitego wymieszania gatunków, jaki panuje w utworach pisanych przez Creager. Mamy tu i gotyk (o dziwo w dawkach pozwalających uniknąć pretensjonalności), i tochę hard-core (ale tylko jako przyprawa), i oczywiście elementy muzyki klasycznej (no wiolonczele, ba!), i z muzyką pop można skojarzyć (utwory są w większości melodyjne), i indie, i melorecytacja, i Bóg wie co jeszcze, a to wszystko cudownie łączy punk. Dokładnie mówiąc steam-punk, bo dochodzi tu jeszcze Wiktoriańska aranżacja zespołu, będąca wyrazem zafascynowania Creager tą epoką…

Creager, Creager, Creager – tak proszę Państwa, to zdecydowanie dusza i fundament zespołu. Ta utalentowana wiolonczelistka (grała z takimi zespołami jak Nirvana czy Pixies) komponuje większość utworów, pisze do nich niebanalne teksty i jeszcze dba o artystyczną oprawę Rasputiny. Przez lata z zespołem współpracowało wielu zacnych artystów, z których najważniejsi to właśnie Julia Kent – najwytrwalsza („to jak 10 lat dysfunkcyjnego małżeńtwa„) oraz Chris Vrenna (NIN), który przede wszystkim zachęcił dziewczyny do wprowadzenia większej dysharmonii (muzycznej) oraz większej ilości elektroniki (to właśnie elektroniczne przetworzenie sprawia, że niekiedy wiolonczele Rasputiny brzmią jak gitara basowa czy elektryczna). Obecnie w skład zespołu (oprócz Creager oczywiście) wchodzi wiolonczelista Daniel DeJesus oraz perkusistka Catie D’Amica. 15 czerwca br. nakładem wytwórni Filthy Bonnet Co. ukaże się nowy album zespołu, zatytułowany „Sister Kinderhook„. Album już teraz do posłuchania na stronie SoundCloud, a z portalu Stereogum można ściągnąć singiel zatytułowany „Holocaust of Giants”, będący piękną opowieścią o tym jak kiedyś na Ziemi żyli giganci i co się z nimi stało. M.

Rasputina w całej okazałości:

Piosenka ironiczna i genialna w swej prostocie:

Dla mnie ten utwór wręcz trip-hop’em ‚zajeżdża’, rewelacja:

I piosenka, której tekst mnie rozłożył na łopatki (chcę tego diamentu, chcę tej rzeczy[…]/wiem, że to drogie, ale…/jak inaczej możesz zamienić swoją marną, 4-miesięczną pensję w coś, co będzie trwało całe życie?):

Caribou (made-my-day-song): Odessa

Kiedy po raz pierwszy usłyszałam początek utworu Odessa pomyślałam: nieeeeeee… Aż tu nagle, z nienacka, zorientowałam się, że słucham dalej. Skończyło się na radosnym i pokracznym (takie są najlepsze) tańcu, gdzieś pomiędzy bałaganem mojego pokoju.

Wielką fanką całej twórczości Caribou nie jestem, więc Państwo pozwolą, że tylko podstawowe informacje: Daniel Snaith, obecnie tworzący pod nazwą Caribou, do 2004 r. występował jako Manitoba, ale frontman zespołu The Dictators – Richard „Handsome Dick” Manitoba, zaskarżył go o plagiat (co sam Snaith skomentował: „to tak jakby The Smiths pozwali jakiegoś John’a Smith’a”). Oryginalnie z Kanady, obecnie zamieszkały w Londynie, Caribou posiada doktorat z matematyki i zajmuje się tworzeniem muzyki, jak Państwo widzą, electro zmiksowanej ze wszystkim. Muzyką tworzy głównie sam, niemniej daje również koncerty live z zespołem (wtedy przeważnie gra na perkusji). 16 kwietnia br. ukaże się jego nowa płyta „Swim”, dla której singlem promującym jest własnie Odessa. I teraz uwaga najlepsza wiadomość – ten właśnie kawełek, jako promujący, jest do ściągnięcia za darmo, m.in. na portalu Stereogum. Polecam załadować na prywatne grajotka, zwłaszcza że wiosna w końcu idzie i przyda się trochę skocznej muzyki na rozruszanie. M.