Wszystkie teledyski Chrisa Cunninghama

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, w odległej Danii, w muzeum sztuki współczesnej ARoS, zupełnie przypadkiem trafiłam na świetną instalację. Wielka, ciemna sala na parterze podzielona była na mniejsze części, imitujące sale kinowe, a w każdej części, na wielkim ekranie puszczano teledyski video. Celem wystawy była oczywiście zmiana perspektywy odbiorcy – zwrócenie uwagi na walory filmowe teledysków, które na co-dzień postrzegane są raczej w perspektywie wartości dodanej do muzyki, a nie jako osobne dzieło.

Reżyserem, który przekracza granice muzyka/film w teledyskach, i którego oczywiście kilka teledysków było prezentowanych podczas wystawy w ARoS, jest Chris Cunningham. Myślę, że fani kina mogą go kojarzyć również/przede wszystkim jako twórcę efektów specjalnych (Obcy 3, Obcy: Przebudzenie i Sędzia DreddA.I. Sztuczna inteligencja, w czasie gdy był to projekt Stanleya Kubricka), niemniej jako reżyser teledysków w swojej estetyce jest równie plastyczny, mroczny i przedziwny. Pracował z artystami prezentującymi różne gatunki muzyczne, od Aphexa Twina, przez Björk, po Madonnę (to on stał za zrewolucjonizowaniem jej wizerunku w teledysku do utworu Frozen). Listę wszystkich produkcji Cunninghama najłatwiej znaleźć na Wikipedii.

Nie będę się porywała na analizę walorów filmowych produkcji Cunninghama, nie od tego tu w końcu jestem. Osobiście przepadam zarówno za jego stylem, jak i za większością muzyków, z którymi współpracował. Czy lubicie produkcje Cunninghama czy nie, zachęcam Was do tego, żebyście spojrzeli na ulubione teledyski trochę inaczej. Rozsiedli się wygodnie, otworzyli tryb pełnoekranowy, a może nawet zrobili wieczór tematyczny z przyjaciółmi i/lub zrobili popcorn.

Poniżej tylko część z filmografii Chrisa Cunninghama. Miłego oglądasłuchania. M.

(Na początek mój faworyt) Portishead – Only You

Aphex Twin  – Come To Daddy

Leftfield ft. Afrika Bambaataa – Afrika Shox

Madonna – Frozen (Extended Version)

Aphex Twin – Window Licker

Squarepusher – Come On My Selector

Björk – All Is Full Of Love

Aphex Twin – Flex

PS. UPDATE. Napisałam do muzeum w ARoS, że lata temu byłam na takiej i takiej wystawie, na której było to i to, i jak to przystało na przemiłych Duńczyków, od razu dostałam odpowiedź, a nawet zeskanowane materiały po angielsku. Wystawa miała tytuł Music To See i prezentowała teledyski następujących reżyserów:

Anton Corbijn (ur. 1955, HO)
Atmosphere (Joy Division)
Barrel of a Gun (Depeche Mode)
It’s no good (Depeche Mode)
One (U2)
Talk (Coldplay)

Chris Cunningham (ur. 1970, UK)
All is Full Of Love (Björk)
Come to Daddy (Aphex Twin)
Leftfield featuring… (Afrika Shox)
Only You (Portishead)
Windowlicker (Aphex Twin)

Michel Gondry (ur. 1963, FR)
Around the World (Daft Punk)
Deadweight (Beck)
Fell In Love With A Girl (The White Stripes)
Human Behaviour (Björk)
La Tour de Pise (Jean-Francios Coen)
Sugar Water (Cibo Matto)

Spike Jonze (ur. 1969, USA)
If I Only Had A Brain (MC 900ft Jesus)
It’s Oh So Quiet (Björk)
Praise You (Fatboy Slim)
Sabotage (Beastie Boys)
Weapon Of Choice (Fatboy Slim)

Mark Romanek (ur. 1959, USA)
Can’t Stop (Red Hot Chili Peppers)
Closer (Nine Inch Nails)
Hurt (Johnny Cash)
Scream (Michael Jackson & Janet Jackson)
The Perfect Drug (Nine Inch Nails)

We wstępie do wystawy dyrektor ARoS Jens Erik Sørensen napisał:

„Już w 1981 roku, podczas wystawy „Okładki” Muzeum Sztuki Aarhus zaprezentowało mnóstwo wielobarwnych okładek płyt, które były ilustracją muzyki (the music’s image) tamtych czasów. Podczas tamtej wystawy można było również oglądać niewielką selekcję pierwszych teledysków muzycznych, które w ogóle powstały. Zostały one przywiezione z Londynu, gdzie ich dystrybutorzy zapewniali nas, że to właśnie to medium stanie się w przyszłości naprawdę ważne. I mieli rację.”

 

Reklamy

MAriOLA bardzo lokalnie – Mokrofon o Poznaniu

Dzisiaj temat bardziej, a wręcz może bardzo lokalny, bo rzecz dzieje się w Poznaniu. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, w Poznaniu właśnie, na początku grudnia zeszłego roku, powołany został ruch środowiskowy nazwany Sztabem Antykryzysowym Na Rzecz Poznańskiej Kultury.  W dużym skrócie celem Sztabu jest doprowadzenie do powstania długofalowej strategii zarządzania kulturą oraz konkretnego planu inwestycji, który to miałby być wstępnie ustalony na Poznańskim Kongresie Kultury w 2011. Pod manifestem Sztabu Antykryzysowego podpisało się 130 artystów i animatorów kultury związanych z poznańskim środowiskiem artystycznym.

Czy inicjatywa ta jest jedynie słuszna, czysta, nieskalana prywatą? Czy kultura w Poznaniu faktycznie ledwie dycha, a jeśli tak to dlaczego? Polemikę na te tematy rozpoczął Mokrofon & Goście, za pomocą swojego nowego utworu „Poznański 13 grudnia”.

Muzycznie „Poznański 13 grudnia” nie będę jakoś wielce oceniać, bo to nie jest muzyka, którą słucham na co dzień, utwór ten interesuje mnie bardziej jako pewien projekt. Co jestem w stanie powiedzieć: chyba można ten kawałek zaklasyfikować jako rapcore, przypomina niektóre utwory Kazika z pierwszej połowy lat 90-tych. Rockowy podkład bardzo mi się podoba, aczkolwiek mam wrażenie, że podkreślono go kosztem wokalu, który miejscami jest niezrozumiały. A szkoda, bo tekst jest całkiem niezły, choć pełen aluzji zrozumiałych tylko dla zorientowanych Poznanian. (Tekst można przeczytać pod teledyskiem na portalu Youtube. Tam również znajdziecie całe info na temat Gości i realizacji + możliwość „downloadu” utworu)

Marcin Mokry z Mokrofonu, w komentarzu dla Gazety Wyborczej stwierdza, że powołanie Sztabu Antykryzysowego to „wojna polityczna i o kasę, a nie kulturalna!”. Pewnie po trosze tak jest, nie oszukujmy się, coś takiego jak kompletny altruizm nie istnieje. Ale dobrze, że coś się dzieje, że się polemizuje i że wreszcie zauważa się, że problem jest.

Bo myślę, że owszem Houston, mamy problem. Nie jest fatalnie, ale jednak. Chociażby, pierwsze co mi przychodzi na myśl: nie ma jednego portalu o Poznaniu, poświęconego stricte kulturze. Wydarzenia kulturalne są słabo rozreklamowane, osobiście w większości przypadków dowiaduję się od znajomych, że coś jest grane, jest wystawiane… W dodatku zazwyczaj na ostatnią chwilę.  Lub gorzej, że coś extra się działo, a ja ciemna jak tabaka w rogu, nic nie wiedziałam… Co jeszcze… Poznań omijają wielkie gwiazdy, nie ma wydarzeń na wielką skalę  – jak ogłoszono, że Portishead przyjeżdża z koncertem do Poznania, to było to tak wielkie halo, że w przeciągu tygodnia, wspomniał mi o tym prawie każdy kogo spotkałam – nie żeby Portishead nie zasługiwało na wielkie halo, ale utwierdziło mnie to tylko w przekonaniu, że coś takiego jak wielka scena muzyczna w Poznaniu nie istnieje. A szkoda, nowy stadion mamy. Może narażę się naszym kibolom, ale uważam że można by urządzić parę spektakularnych koncertów, ściągnąć nie tylko fanów sportu, ale i muzyki. Zwłaszcza, że Poznaniaków będących entuzjastami piłki i muzyki jednocześnie nie brakuje. Itd, itp…

Podsumowując: coś takiego jak Poznański Kongres Kultury nam się cholernie przyda. Ale czy coś z tego konstruktywnego wyniknie to już zupełnie inna historia… M.

PS. Kierując się li i jedynie nieskalanym nepotyzmem uprzejmie informuję, że utwór będący tematem niniejszego wpisu został nagrany w studiu Muzyczna Szwalnia.