Wire Train – Chamber of Hellos (made-my-day song)

Piosenka starsza ode mnie, znowu chodzi za mną od tygodnia:

Utwór „Chamber of Hellos”, z pierwszego albumu Wire Train – „In a Chamber”(1984). Bono (tak, ten z U2) stwierdził, że to jego ulubiony album z tamtego roku:

Notka: Wire Train – USA, 1983 – 1992, główni założyciele: Kevin Hunter i Kurt Herr, (najpierw pod nazwą The Renegades), gatunek alternative rock, czasem zajeżdżający pod nową falę, sześć albumów na koncie, ciekawostka: pierwsze próby odbywali w piwnicy kina porno. M.

Camberwell Now

Wczoraj wieczorem, mając ochotę na coś innego i ogólnie będąc w lekko nostalgicznym nastroju, postanowiłam pogrzebać trochę w rocku progresywnym, psychodelicznym i okolicach. A tak, tak, może ja i gówniara, i w latach 60 i 70 to mnie nawet w planach nie było, ale dla mnie przełom podstawówka/liceum to nieśmiałe i intuicyjne poznawanie takich zespołów jak Jethro Tull, King Crimson, i wielu innych. Stąd nostalgia i mimo dość powszechnej obecnie awersji do psych- i prog- rocka (bo za długie, zbyt udziwnione, zbyt ciężkie, i w ogóle ci faceci uważali się za nie wiadomo kogo) ja, osobiście, lubię. A poza tym nie zapominajmy o fakcie, że większość gatunków muzyki współczesnej zawdzięcza mniej lub więcej tamtym pierwszym psych-eksperymentom…

W każdym razie tak sobie krążyłam, czytałam, poszerzałam horyzonty i wiedzę , i trafiłam na absolutne cudeńko – Camberwell Now, zespół który istniał 5 lat, wydał 2 EP-ki i jeden album. Ale od początku;

Lata 60 i 70 to jeden z najważniejszych i najbardziej skomplikowanych okresów w dziejach muzyki. Koniec i początek gatunków i technologii oraz głębokie reformy całego biznesu muzycznego. Szalone lata, w których gąszczu czasem ciężko dojść do tego, kto, gdzie, z kim i przede wszystkim jaką muzykę. Żeby ten tekst nie przerodził się w epopeję postaram się uwypuklić najważniejsze postaci i zdarzenia…

Charles Hayward, angielski kompozytor, perkusista i wokalista (rocznik 51′), obecnie mający już na koncie uczestnictwo w wielu ważnych i znanych projektach, w 1977 założył, wraz z Charles’em Bullen’em i Gareth’em Williams’em, zespół This Heat. Zespół przetrwał 5 lat i zdobył dość znaczny rozgłos, nazywany był wręcz „brakującym ogniwem między rockiem progresywnym a późniejszymi gatunkami eksperymentalnymi” (post-rock, post-punk, nowa fala, itp.). To właśnie ze szczątków tego zespołu powstał Camberwell Now, w składzie: Charles Hayward (właśnie), Trefor Goronwy (basista, który zastąpił Williams’a jeszcze w This Heat) i Stephen Rickard (były dźwiękowiec TH). Panowie tworzyli band w latach 1982-87, kontynuując muzyczne założenia TH, udoskonalając je o szersze użycie tzw. burdonów (ang. drones), wyraźniej zaznaczoną gitarę basową i bardziej enegetyczną perkusję. No i teksty, bardziej rozpolitykowane, do dziś nie tracące na ważności i bez przesadnego patetyzmu. Swoją muzyką Camberwell Now wpasowali się już bardziej w nurt nowej fali niż rocka progresywnego. Ich cała twórczość została skompliowana na jednym wydawnictwie „All’s Well” (1992, RecRec Music), a następnie  zremasterowana i ponownie puszczona w obieg przez legendarną ReR Megacorp (2006).

Dlaczego tekst o Camberwell Now, a nie This Heat? Zwyczajny subiektywizm proszę Państwa, usłyszałam i zakochałam się. Camberwell Now po prostu bardziej do mnie trafiło, ich brzmienie wydaje mi się bardziej świeże, ponadczasowe. Aczkolwiek wiadomo, gusta – rzecz bardzo względna. Dla koneserów i/lub nie tylko. M.