„Mistaken for Strangers” – dokumentalny film o The National

59745_209998949141686_1108805777_nThe National, zespół, który gra, tworzy i zachwyca de facto od 14 lat, znany i sławny stał się stosunkowo niedawno – myślę, że z dwa lata temu? nie wiem, ja osobiście szaleję za nimi od jakiś 5, ale fakt zakochałam się podczas pobytu za granicą, w Polsce chyba nikt o nich wtedy nie bardzo miał jak usłyszeć, ba, facebooka po polsku nawet wtedy nie mieliśmy. No w każdym razie, po wielu latach bycia niszowym zespołem, opłaciła się chłopakom pasja i cierpliwość, i ich ostatni album High Violet sprzedał się w ponad 300 tys. egzemplarzy na całym świecie, a sam zespół wyruszył na swoje największe (jak do tej pory) tournee. Na tournee zaś Matt Berninger zaprosił swojego młodszego brata, Toma, który postanowił, że nakręci film dokumentalny o The National w trasie. Czemu wokalista zaprosił brata nie wiem, bo jeszcze filmu nie widziałam, może ma to coś wspólnego z faktem, że oprócz niego w zespole są dwie pary braci: bliźniacy Aaron i Bryce Dessner oraz Scott i Bryan Davedorf. Zwłaszcza, że poza tym Tom Berininger zdaje się niezbyt pasować do paczki, chociażby dlatego, że sam jest fanem metalu i uważa indie rock za napuszoną bzdurę. Film zatytułowany jak jeden z utworów zespołu „Mistaken for Strangers” (przetłumaczyć to można, biorąc pod uwagę tekst utworu ‚wzięci za nieznajomych‚) premierę miał 17 kwietnia br.,  podczas Tribeca Festival w Nowym Yorku. Jak na razie zbiera same pozytywne recenzje, choć podobno o wiele więcej tam Toma i jego relacji z bratem niż The National. Jak na razie, niestety, poza Stanami planowane są pokazy tylko w Toronto, ale jak tylko film przyjedzie do Polski to dam wam znać. M.

Reklamy

The National grają o tron

Ten głos, ach ten głos, rozpoznałabym na końcu świata, a co dopiero siedząc wygodnie w fotelu, popijając piwko i oglądając zmagania wyimaginowanych żołnierzy (swoją drogą brutalnie prawdziwie przypominające, nie tak znowu odległą, rzeczywistość). Ale do rzeczy – wreszcie, wreszcie ktoś pomyślał, żeby wykorzystać głęboki baryton Matt’a Berninger’a (of The National, oczywiście), do tego, do czego bogowie go stworzyli – do mrocznych pieśni, opiewających dumnych władców,  ich srogie porażki, starą magię i nowy dzień, który nadchodzi. Innymi słowy, zespół The National dodał swoją interpretację piosenki ‚The Rains of Castamere”, do soundtrack’u drugiego sezonu „Gry o tron„. Posłuchajcie:

PS. Utwór ten, wg wiernych fanów R.R.Martin’a, został napisany na cześć Lorda Tywina Lannistera i jego miażdżącego zwycięstwa nad zbuntowanym Domem Castamere’ów. Pozdrawiam, M.

The National dla filmu

Cześć, właśnie dostałam informację, więc się od razu dzielę – The National oficjalnie puścili w obieg utwór zatytułowany „Think You Can Wait”. Jak podaje Matt Berninger, utwór został zainspirowany i napisany po obejrzeniu przez zespół nowego filmu w reżyserii Tom’a McCarthy’ego „Win Win„. Fabuła filmu obraca się w bardzo bliskiej większości tematyce, czyli jak trudno jest zwyczajnemu człowiekowi być zwyczajnie dobrym. Nie mnie oceniać film, zwłaszcza że na razie widziałam tylko trailer (aczkolwiek z przyjemnością poświęciłabym mu wieczór), a poza tym nie od tego tutaj jestem. Jestem tutaj, żeby się uzewnętrznić na inny temat i skomentować samą piosenkę – i może nie należy ona do spektakularnych na tle innych dokonań National’i, ale na pewno mało kto tak pięknie potrafi zilustrować codzienną melancholię i wątpliwości, zaprawiając to odrobiną nadziei. OK, rozmarzyłam się trochę, ale Oni zawsze tak na mnie działają. M.

Panie i panowie: „Think You Can Wait” by The National: