Nie tylko po angielsku

Tekst utworu może mieć ogromny wpływ na jego odbiór. Osobiście uwielbiam tragikomiczne zestawienie smutnego tekstu z wesołą melodią (lub odwrotnie), czy kiedy delikatna ballada, nabiera podwójnej mocy za sprawą poetyckich i wzruszających słów. Jednocześnie banalność czy wręcz głupota niektórych tekstów zrujnowała mi przyjemność słuchania niejednej już piosenki. Czasem może więc dobrze nie rozumieć słów, za to nasycić się dobrą muzyką… Dzisiaj, w ramach leniwej niedzieli, chciałam się z Wami podzielić muzyką artystów, których twórczość przemawia do mnie, mimo że nie mam pojęcia o czym się tutaj śpiewa.

Mustelide to pseudonim artystyczny Natallii Kunitskaya z Białorusi, producentki, piosenkarki i twórczyni elektro-popu. Poniżej utwór z jej ostatniego album „SPI”:

Mustelide – Salut

Myślę, że akurat Charlotte Gainsbourg nie trzeba nikomu przedstawiać. Poniżej tytułowy utwór z jej nadchodzącego albumu – premiera już 17 listopada:

Charlotte Gainsbourg – Rest

Tzw. bio tej estońskiej artystki zupełnie mnie rozbroiło:

MOKKAA:

– anastasia/stacy
– 19 years old
– estonia
– english/russian speaker

podobnie jak jej album , zatytułowany „Veronorexia”:

Hórmónar czyli rewelacyjny punk z Islandii i ich debiutancka EPka:

I znowu po francusku – Feu! Chartetton, czyli zespół pop-rockowy z Paryża, założony w 2011 roku. Nazwa grupy to zestawienie frazy Pali się! i Chatterton, będąca hołdem dla poety Thomasa Chattertona (PS. dzięki Maciej!):

Feu! Chatterton – Boeing

I trochę utworów od sąsiadów – K.I.Z z Henning May’em z zespołu AnnenMayKantereit:

K.I.Z. – Hurra die Welt geht unter ft. Henning May

Za AnnenMayKantereit, rockowym zespołem z Kolonii, ostatnio bardzo szaleją moje siostry – i nic dziwnego, chłopak niczym King Krule, ma głos wprost odwrotnie proporcjonalny do postury:

AnnenMayKantereit – Pocahontas

I trochę bardziej na południe, czyli posłuchajmy czeskiego producenta i DJ o pseudonimie Ventolin, jak śpiewa o ptakach:

Ventolin – Sowy

Jak chodzi o hiszpański, to ostatnio najbardziej podchodzą mi zespoły z Argentyny, jak shoe-gaze’owy Asalto Al Parque Zoológico:

czy bardzo młody (dosłownie i w przenośni) Perras on the Beach:

Perras on the Beach – Mis Amigos

I na koniec album, który przyznam, że czeka jeszcze na to, abym poświęciła mu więcej uwagi – ale że już od pierwszych nut mnie zachwycił, nie obawiam się podzielić nim z Wami już teraz, przed dokładniejszym przesłuchaniem. „Libelid” to cykl pieśni miłosnych w języku jidysz opracowanych przez Olę Bilińską z towarzyszeniem zespołu doświadczonych muzyków z Gdańska, Warszawy i Sejn. Stanowi on kontynuację płyty „Berjozkele – kołysanki i pieśni wieczorne jidysz“, wydaną przez Żydowski Instytut Historyczny.

To tyle na dziś. Miłego, niedzielnego wieczoru. M.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s