MAriOLi muzyczne sposoby na listopadową chandrę

Listopad to podobno miesiąc, w którym ludzie popełniają najwięcej samobójstw. Tłumaczyć dlaczego nie trzeba chyba nikomu, także oszczędzę Wam oczywistości i przejdę do sedna.

W tym roku, jak chodzi o spadki nastroju, aura i okoliczności przyrody były dla mnie względnie łaskawe (odpukać, w końcu listopad trwać będzie jeszcze tydzień), niemniej zdarzyło mi się w życiu kilka bardzo złych listopadów. Oczywiście, żeby rozwiązać problemy tego świata muzyka nie zawsze wystarczy, ale warto od muzycznych rozwiązań zacząć – być może to zwykły Weltschmerz nie pozwala nam nabrać perspektywy i spojrzeć na nasze problemy z dystansu. A czasem przecież tak niewiele potrzeba, żeby na sercu zrobiło się lżej…

Nie przedłużając, przed Państwem, MAriOLi muzyczny przewodnik jak poradzić sobie z jesiennym, niepożądanym spleenem:

1. Po pierwsze pomyśl chwilę, może ten dzień nie jest aż taki zły:

2. … chociażby dlatego, że nikt wokół Ciebie dzisiaj nie zginął:

3. Jest listopad, prawie grudzień. Powoli bliżej do lata niż dalej:

4… a po drodze przecież Święta:

5…. i Sylwester. Będzie impreza, tańce – hulańce. Ruch to zdrowie i endorfiny:

6. Nie lubisz tańczyć? Myśl o cieple. Myśl – gorące rytmy. Myśl Afryka:

7. … lub Ameryka Południowa, Basen Śródziemnomorski i ogólnie latino:

8. Nie działa? Wolisz cięższą muzę? I dobrze, rock&roll’owcy lubią się śmiać:

9… m.in. z Batmana. Batman na szczęście ma dystans do siebie, musi mieć. W końcu w następnym filmie ma go zagrać Ben  Affleck:

10. Ostatecznie można sięgnąć po czekoladę:

Jeżeli żaden z poprzednich kroków nie pomógł zapraszam do posłuchania najbardziej absurdalnego utworu na świcie. Po jego przesłuchaniu nie sposób nie zadumać się nad światem oraz dojść do wniosku, że chyba nie jest jednak z Tobą aż tak źle…:

Mam nadzieję, że powyższy „przewodnik” pomógł Wam choć trochę w walce z jesienną deprechą. Jeszcze tylko klasyk na zakończenie, co by Wam uświadomić, że nie jesteście sami ze swoimi problemami:

Trzymajcie się ciepło! M.