Maria Peszek w Poznaniu

Kto twierdzi, że wakacje to kulturalny sezon ogórkowy, nigdy nie mieszkał w Poznaniu. To latem właśnie ‚moje miasto’ ma najwięcej do zaoferowania – festiwale Malta, Animator, Transatlantyk, wystawy, warsztaty, jarmarki, po prostu żyć nie umierać. W tym roku, 31 lipca z koncertem przyjedzie również Maria Peszek – artystka, której ostatnia płyta „Jezus Maria Peszek”  jest muzycznie co najmniej przyzwoita, a tekstowo po prostu rewelacyjna . Kto idzie ze mną?

CK Zamek, Sala Wielka, cena biletu: 30 zł (ulgowy); 40 zł (normalny).

Reklamy

Kilka lekkich propozycji na nieśmiało nadchodzące lato

Choć pogoda raczej w kratkę, wraz z najdłuższym dniem w roku oficjalnie przyszło lato. Powoli, powoli nadchodzą ciepłe noce, także przyda się nam coś do słuchania i tańczenia. Parę propozycji na takie okazje:

The 1975 – zdumiewające, że ten zespół, będący niewątpliwie skrzyżowaniem Panic!At The Disco z Backstreet Boys, dalej klasyfikowany jest jako indie rock. Najwyraźniej doszliśmy do momentu, w którym pop od indie rocka, poza oczywiście wielkością wytwórni, różni tylko czy artysta napisał utwór sam czy ktoś to zrobił za niego. Co prawda w teledysku jeden z chłopaków pali PAPIEROSA, także skandalizująca rebelia wali po oczach, ale jednak… Niemniej dzisiaj nie będę się nad smutnymi kwestiami rozwodzić, dzisiaj nadeszła pora roku usprawiedliwiająca utwory mało ambitne dla uszu, ale za to przemawiające do bioder:

The 1975 – „Chocolate”

Równie lekką muzykę proponuje nam francuski duet Juveniles, ale tutaj chłopaki świadomie nawiązują do synth-popu lat 80-tych, o którym wszyscy wiedzą, że był lekko kiczowaty. No i głosy mają lepsze. Jak się podoba to od razu mówię, że latem mają wydać debiutancki album:

Juveniles – „Strangers”

Jeśli nie tęsknicie za kiczem lat 80-tych, to może powiew lat 90-tych? Waxahatchee to solowy projekt artystki Katie Crutchfield, która w tym roku wydała swój drugi album „Cerulean Salt”. Dla fanów Liz Phair i Kim Deal:

Waxahatchee – „Peace & Quiet”

Następna propozycja jest dla fanów męskich wokali miałcząco – melancholijnych. Jeżeli fanami takich głosów nie jesteście, to może do posłuchania przekona was interesujący fakt, że Story Books jeszcze nie ma długogrającego albumu na swoim koncie, a już mają supportować Roling Stones’ów w Hyde Parku (6 lipca):

Story Books – „Simple Kids”

Teraz w sumie staroć, bo utwór z zeszłego roku, ale zarówno melodia, jak i teledysk (nieoficjalny) niesamowicie dobrze i ‚letnio’ nastrajają:

Blood Diamonds feat. Grimes – „Phone Sex”

Dorzucę jeszcze muzykę dwóch par bliźniaczek.

Say Lou Lou to Elektra i Miranda (serio) Kilbey, które przez większość swojego młodego życia podróżowały między Australią a Szwecją (co słychać), i jak na razie powolutku, pojedynczo wypuszczają popowe, smutnawe, przyjemne single-ballady. Gdybyście mieli ochotę się poprzytulać, jak za starych dobrych, szkolnych czasów:

Say Lou Lou – „Fool of Me feat. Chet Faker”

Lato idzie, dla przekory pomyślmy o zimnej Islandii. Albo nie, pomyślmy o gorącym Meksyku i Pasqualu Pinonie – człowieku o dwóch głowach, cyrkowej atrakcji czasów otwarcie brutalnych. Albo dodajmy te dwie rzeczy do siebie i otrzymamy muzyczny duet z Rejkiawiku, siostry Ásthildur i Jófríður (też serio) Ákadóttir .

Pascal Pinon – „Bloom”

Stwierdzam, że taka bardzo spokojna wyszła mi ta składanka… To może jeszcze na  koniec, proszę Państwa, po raz pierwszy i pewnie ostatni na MAriOLi: utwór dubstepowy. Nowy singiel brytyjskiej producentki Sophie zamieszczam z czystego sentymentu, bo przypomina mi te wszystkie okropne, kolonijne potańcówki, pierwsze miłostki i ogólnie całą tą niewinną młodość. M.