Made in Poland i Rykarda Parasol enjoying the solitude


31 maja swoją premierę miało niezwykłe wydawnictwo. siły połączyła legenda polskiego alternatywnego grania spod znaku zimnej fali i psychodelii oraz amerykańska wokalistka o intrygującym nazwisku, władająca mocnym i wielowymiarowym głosem. według zgodnych relacji ich współpraca rozpoczęła się w 2008 roku „in the middle of nowhere” czyli w Badowie, gdzie Made in Poland spotkało się na próby po nagraniu „Future Time”, a Rykarda z zespołem Tower Ravens zatrzymali się w trakcie swojej europejskiej trasy koncertowej.
uniwersalnym jak zawsze słowom spiritus movens zespołu, jak nazywa siebie Piotr Pawłowski (bas), towarzyszy muzyka (Hajdasz, Leniart, Pawłowski) miękka i chłodna, łagodna i ciężka. paradoksalnie jest w niej dużo trudnego do określenia gorąca.
Rykarda Parasol śpiewa tekst, w którym podmiotem lirycznym jest mężczyzna. tym ciekawiej brzmi dialog, jaki nawiązuje z pojawiającym się w tle refrenu głosem-duchem Artura Hajdasza (drums/voc.). ona jest jednocześnie nim i nią – wpada(ją) w dwugłos, który w słowach „enjoy with her the solitude” całkiem zatraca swój tożsamościowo jednoznaczny charakter. tylko wokalistka o tak barwnym i sugestywnym wokalu, z tak bogatą wyobraźnią mogła sprostać nieoczywistemu zestawieniu męskiego i żeńskiego, sile rytmu oraz psychodelicznej elektronice, zespolonych w kontrolującej konsekwentnie transową całość linii basu.

utwór został zremiksowany przez muzyków polskiej sceny elektro i industrialnej. spośród interpretacji „Enjoy The Solitude” autorstwa Ollecka Bobrova, Bodka Pezdy (ex-Agressiva 69, Heart&Soul), Marcoosa, Agima Dżeljilja (Oszibarack) i Radka Spaniera (Hetane), wyróżnia się ta ostatnia. przyczyna jest prosta. ten miks najbardziej odbiega od oryginału, prowadząc go może nie na bardzo odległe od pozostałych obszary klimatyczne, lecz najodważniej wchodząc w jego strukturę rytmiczno-tekstową. „she remembers everything” powtórzone narasta i jest prowadzone jeszcze wyżej we fragmencie „she has tried to forget”, po którym następuje moment zawieszenia i kolejne, mocniejsze rozwinięcie. ta interpretacja jest najspójniejsza, dopasowuje do swoich bitów wokal Rykardy, będąc bardziej niezależną od pozostałych, które choć ciekawie, to jednak tworzą jedynie nowe tło dla zaśpiewanego w oryginale materiału. mimo że świetne, klawisze w miksie Bodka Pezdy są „obok” mrocznego głosu wokalistki. nie dorównują sile jego wyrazu.
do pięciu miksów dołączono kilka kawałków z lat 80. są to m.in. pierwszy stworzony przez Made in Poland utwór – znakomity, zaskakująco współczesny mimo swoich 27 lat i niejako zawiązujący muzyczną intrygę kontynuowaną przez zespół post-2006, po raz pierwszy wydany na płycie – „Wiatraki” (tu: „Wiatraki obracają skrzydła”), a także jarociński klasyk, bardzo osobne i ważne „Ja myślę”. na „Enjoy The Solitude” pojawiły się również „No idź” z „Future Time (2009) i interpretacja kawałka „Scarecrow” zespołu Ministry, jedna z Killing-Joke’owo brzmiących pieśni (?) z repertuaru Made in Poland.
te dodatki wydają się dyskwalifikować płytę jako EPkę, co nie ma oczywiście wydźwięku pejoratywnego, lecz prowokuje pytanie „w kwestii formalnej”. w formalnym kanonie album się nie mieści i nie wydaje się to być zabieg celowy; nie bardziej niż popularyzatorski i promocyjny. w przypadku niszowego wydawnictwa o nakładzie 499 egzemplarzy trudno mówić jeszcze o obliczeniach marketingowych. nie sposób jednak nie odnieść wrażenia, że ten zabieg nieco dekoncentruje, odciąga od tytułowego clue. nie mówię tu rzecz jasna o jakości utworów, ale o nich jako zbiorze „quasi-przekrojowym”, wydanym jakby „korzystając z okazji”. w tym miejscu należałoby zapytać o [(nie)dokonaną] selekcję miksów. zgodzę się z Jasonem, że wysłuchanie pięciu miksów naraz może być zadaniem dość wymagającym. odbijając tę piłeczkę, trzeba jednak zwrócić uwagę na śmiałość w podejściu zespołu i wytwórni 2.47 do wydawnictwa mono-utworowego. powstał kawałek, który zainspirował innych artystów do stworzenia własnych jego wersji – to dużo. w efekcie tego „dużo” na polskim rynku fonograficznym pojawiła się rozrośnięta quasi-EPka, na której jest miejsce dla wyjątków, historycznych i nowych dźwiękowych przełomów. i kiedy piszę o „polskim rynku fono” uśmiecham się (chyba) ironicznie, bo również to stwierdzenie w przypadku Made in Poland (!) nie jest jednoznaczne…

watching my every move
treating my words as a proof
trying to hide basic emotions
trying to hide basic emotions
she remembers everything
she has tried to forget
she remembers everything
she has tried to forget

first kiss will cancel the past
previous love falls in the dust
the woman who truly is a muse
enjoy with her the solitude

let me fight with all your fears
maybe next day I will die
let me be like I am man
let me be like I am man
she remembers everything
she has tried to forget
she remembers everything
she has tried to forget

first kiss will cancel the past
previous love falls in the dust
the woman who truly is a muse
enjoy with her the solitude
enjoy with her the solitude
enjoy with her the solitude
enjoy with her the solitude
enjoy with her the solitude

Reklamy

One comment on “Made in Poland i Rykarda Parasol enjoying the solitude

  1. madia666 pisze:

    ALE REWELACJA!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s