MAriOLA bardzo lokalnie – Mokrofon o Poznaniu

Dzisiaj temat bardziej, a wręcz może bardzo lokalny, bo rzecz dzieje się w Poznaniu. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, w Poznaniu właśnie, na początku grudnia zeszłego roku, powołany został ruch środowiskowy nazwany Sztabem Antykryzysowym Na Rzecz Poznańskiej Kultury.  W dużym skrócie celem Sztabu jest doprowadzenie do powstania długofalowej strategii zarządzania kulturą oraz konkretnego planu inwestycji, który to miałby być wstępnie ustalony na Poznańskim Kongresie Kultury w 2011. Pod manifestem Sztabu Antykryzysowego podpisało się 130 artystów i animatorów kultury związanych z poznańskim środowiskiem artystycznym.

Czy inicjatywa ta jest jedynie słuszna, czysta, nieskalana prywatą? Czy kultura w Poznaniu faktycznie ledwie dycha, a jeśli tak to dlaczego? Polemikę na te tematy rozpoczął Mokrofon & Goście, za pomocą swojego nowego utworu „Poznański 13 grudnia”.

Muzycznie „Poznański 13 grudnia” nie będę jakoś wielce oceniać, bo to nie jest muzyka, którą słucham na co dzień, utwór ten interesuje mnie bardziej jako pewien projekt. Co jestem w stanie powiedzieć: chyba można ten kawałek zaklasyfikować jako rapcore, przypomina niektóre utwory Kazika z pierwszej połowy lat 90-tych. Rockowy podkład bardzo mi się podoba, aczkolwiek mam wrażenie, że podkreślono go kosztem wokalu, który miejscami jest niezrozumiały. A szkoda, bo tekst jest całkiem niezły, choć pełen aluzji zrozumiałych tylko dla zorientowanych Poznanian. (Tekst można przeczytać pod teledyskiem na portalu Youtube. Tam również znajdziecie całe info na temat Gości i realizacji + możliwość „downloadu” utworu)

Marcin Mokry z Mokrofonu, w komentarzu dla Gazety Wyborczej stwierdza, że powołanie Sztabu Antykryzysowego to „wojna polityczna i o kasę, a nie kulturalna!”. Pewnie po trosze tak jest, nie oszukujmy się, coś takiego jak kompletny altruizm nie istnieje. Ale dobrze, że coś się dzieje, że się polemizuje i że wreszcie zauważa się, że problem jest.

Bo myślę, że owszem Houston, mamy problem. Nie jest fatalnie, ale jednak. Chociażby, pierwsze co mi przychodzi na myśl: nie ma jednego portalu o Poznaniu, poświęconego stricte kulturze. Wydarzenia kulturalne są słabo rozreklamowane, osobiście w większości przypadków dowiaduję się od znajomych, że coś jest grane, jest wystawiane… W dodatku zazwyczaj na ostatnią chwilę.  Lub gorzej, że coś extra się działo, a ja ciemna jak tabaka w rogu, nic nie wiedziałam… Co jeszcze… Poznań omijają wielkie gwiazdy, nie ma wydarzeń na wielką skalę  – jak ogłoszono, że Portishead przyjeżdża z koncertem do Poznania, to było to tak wielkie halo, że w przeciągu tygodnia, wspomniał mi o tym prawie każdy kogo spotkałam – nie żeby Portishead nie zasługiwało na wielkie halo, ale utwierdziło mnie to tylko w przekonaniu, że coś takiego jak wielka scena muzyczna w Poznaniu nie istnieje. A szkoda, nowy stadion mamy. Może narażę się naszym kibolom, ale uważam że można by urządzić parę spektakularnych koncertów, ściągnąć nie tylko fanów sportu, ale i muzyki. Zwłaszcza, że Poznaniaków będących entuzjastami piłki i muzyki jednocześnie nie brakuje. Itd, itp…

Podsumowując: coś takiego jak Poznański Kongres Kultury nam się cholernie przyda. Ale czy coś z tego konstruktywnego wyniknie to już zupełnie inna historia… M.

PS. Kierując się li i jedynie nieskalanym nepotyzmem uprzejmie informuję, że utwór będący tematem niniejszego wpisu został nagrany w studiu Muzyczna Szwalnia.

Reklamy