koncert White Lies już tuż w Polsce

jak donosi newsletter poznańskiej agencji artystycznej Go Ahead już 6.02. na scenie Stodoły zagra brytyjska kapela White Lies a przed nimi wystąpi młody-niemłody zespół Hatifnats z Warszawy. jak na moje ucho to klasyfikują się gdzieś na terenie liznąłem-zimnej-fali, na pewno gitarowym a być może post-rockowym. ale to na bank zbyt wiele miłych etykietek dla bandu który tak sprawnie prezentuje publiczności interesujące formy muzyczne. ( trochę nudzą nadwyżką „formy” po prostu) oby im się dobrze grało.

niektórzy mogą kojarzyć White Lies z ich występu na Openerze 2009. podobno wypadli bardzo dobrze. dalej w powyższym stoi że Premiera pierwszego albumu White Lies „To Lose My Life…” była wyjątkowo spektakularna. Album zadebiutował na pierwszym miejscu notowania UK Albums. Od momentu powstania, zespół zaczął występować w najbardziej prestiżowych programach telewizyjnych i radiowych (Channel 4, Late Show with Dawid Letterman, BBC Radio itp.) oraz na najważniejszych scenach na całym świecie, od Japonii, poprzez Europę, po Stany Zjednoczone (zarówno jako główna gwiazda, jak i jako support m.in przed Snow Patrol i Glasvegas). Znakomite recenzje albumu „To Lose My Life” oraz wciąż rosnąca popularność zaowocowały zaproszeniami na takie festiwale jak T in the Park, Oxygen czy Coachella. Zespół White Lies często stawia się w jednym rzędzie z takimi nazwami jak Interpol, Editors, The Killers czy nawet Joy Division. Bez wątpienia przyszłość brytyjskiej sceny rockowej należy do tego zespołu! z trudem zdobyłabym się na takie zachwyty i snucia o przyszłości jednak wydany w 2009 debiut dobry był a nawet spędziłam z nim około miesiąca w bliskiej zażyłości, przyznaję. szczególnie zapadł mi w pamięć ciut patetyczny i rzewny kawałek Nothing To Give który wydawał mi się mieć w sobie coś z kompozycji Sigur Ros: to narastające napięcie. niewiele innych głosów jest jednak w stanie tak bardzo mnie poruszyć jak ten wokalisty islandzkiej grupy: Henry McVeigh mimo ciekawej barwy i godnej pozazdroszczenia głębi głosu porównywalnej przecież z barwą i głębią głosu Iana Curtisa, odstaje w wyrazie od kreacji wokalnej Jonsiego. podobał misie także przebojowy singiel Death (z fajnym video). poniżej płyta w pigułce z ciekawym zabiegiem recytowania tekstów piosenek chyba przez znane osoby bo wydaje mię się że słyszałam wokalistę The Streets. ale głowy nie daję.

z pewnością w Warszawie będzie można usłyszeć zespół dojrzalszy o kilka koncertów i spięć. w porównaniu ze stanem na festiwalu w Gdyni. gdybym mogła ich posłuchać w tę niedzielę to pewnie liczyłabym na jakieś świeżynki albo improwizacje. a tak pozostaje mi liczyć na słówko recenzji od tych którzy byli.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s