Muzyczna jesień 2018

Dzisiaj dość oszczędnie w słowach, za to bogato muzycznie; o nadchodzących premierach albumów, jak zwykle bardzo subiektywnie wybranych wykonawców.

J Mascis „Elastic Days”

Kolejny solowy album wokalisty Dinosaur Jr. Jak zwykle trochę bardziej melodyjny, trochę bardziej folkowy, niż kiedy gra z zespołem, niemniej dalej to kawał dobrej muzyki. Premiera: 9 listopada, oczywiście nakładem Sub Pop Records.

J Mascis – See You At The Movies

Cypress Hill  „Elephants On Acid”,

czyli pierwszy album grupy od ośmiu lat, będzie miał premierę 28 września. Tytuł albumu (ang. słonie na kwasie) wymyślił DJ Muggs i według niego oznacza to możliwość bycia „dziwnym” w muzyce, bez podążania za wymaganiami mainstreamu.

Cypress Hill – Band of Gypsies

Cat Power „Wanderer”

W dniu 5 października, po sześciu latach przerwy, premierę będzie miał dziesiąty album Chan Marshall, przy którym do współpracy zaprosiła m.in. Lanę Del Rey.

Cat Power – Woman (feat. Lana Del Rey)

Zresztą sama Lana Del Rey wypuściła już dwa utwory zapowiadające kolejny album „Norman Fucking Rockwell”, którego premiera zapowiadana jest na początek 2019. Osobiście podobają mi się raczej pojedyncze utwory tej artystki, niemniej prawie 10-minutowy singiel „Venice Bitch” to absolutne cudeńko. Rozciągnięte gitarowe riffy i solo na syntezatory, muzyczna atmosfera USA z lat 70., a wszystko podane w melancholijnym tonie tak charakterystycznym dla wokalistki, tworzą utwór idealny na przejście między babim latem a coraz chłodniejszymi, jesiennymi wieczorami.

Lana Del Rey – Venice Bitch

Charles Bradley „Black Velvet”

W dniu 5 listopada Charles Bradley obchodziłby 70-te urodziny. Premiera czwartego i ostatniego albumu artysty zaplanowana została na 9 listopada, nakładem Dunham/Daptone Records. Na krążku znajdą się niepublikowane wcześniej nagrania obejmujące cały okres kariery wokalisty.

Charles Bradley „I Feel a Change”

Adrianne Lenker „abysskiss”

Drugi solowy album wokalistki Big Thief ukaże się 5 października, nakładem wytwórni Saddle Creek. Promują go dwa single „symbol” i „craddle„.

Adrianne Lenker – symbol

Lubię jak jesień tak ciekawie się zapowiada… M.

Reklamy

też Wam czasem tęskno?

Chyba już się kiedyś z Wami dzieliłam refleksją, że mam problem z polską muzyką. Mało to co prawda sprawiedliwe, bo wynika po prostu z wyższych wymagań w stosunku do polskich twórców. Nad idiotycznym tekstem po angielsku jeszcze jakoś przeskoczę, polskich, niestety często fatalnych „lyrics”, nie jestem w stanie „nie usłyszeć”. Nie cierpię też, kiedy na polskiej scenie coś zostaje okrzyknięte „nowym brzmieniem”, podczas gdy w innych krajach podobną muzykę gra już ileś zespołów, od wielu miesięcy, jak nie lat. Dlatego też każde polskie odkrycie MAriOLi to dla mnie podwójna radość.

tęskno – razem | feat. duit

Zespół tęskno co prawda super nowinką nie jest, dziewczyny koncertują od ponad roku, wystąpiły m.in. na kilku największych polskich festiwalach, ale teraz w końcu, wielkimi krokami zbliża się premiera ich pierwszej płyty.

Jak same o sobie piszą „tęskno to projekt muzyczny wokalistki Joanny Longić i kompozytorki i pianistki Hani Rani. Piszemy piosenki po polsku, łącząc brzmienia, melodie i dźwięki za którymi nam tęskno.” Asia zaistniała na polskiej scenie muzycznej z projektem Bemine, do współpracy przy którym zaprosiła Hanię. Hania jako pianistka jest laureatką konkursów ogólnopolskich i międzynarodowych, występowała m.in. w Filharmonii Narodowej czy Teatrze Wielkim w Warszawie.

tęskno – kombinacje

Muzyka tęskno jest delikatna, akustyczna, łączy pianino i smyczki, a teksty są poetyczne – przy czym całość jest niebanalna, podana w świeżej, nowoczesnej odsłonie. Podczas koncertów duet występuje w składzie rozszerzonym o kontrabas i kwartet smyczkowy. W tegoroczną, jesienną mini-trasę koncertową wyruszą jako support Högni Egilsson’a, jednego z wokalistów grupy GusGus. A już wkrótce premiera pierwszego albumu studyjnego dziewczyn, który ukarze się nakładem wytwórni PIAS. Czekamy! M.

tęskno – mięsień

MAriOLi playlista na lato

Cześć wszystkim!

Po tak długiej przerwie stwierdziłam, że nie ma co się rozdrabniać, wrzucę od razu playlistę, która zawierać będzie moje kolejne odkrycia, ale też uwielbiane klasyki, do których zawsze wracam. Playlista jest bardzo wakacyjna, tzn. dużo tu popu i elektronicznych beatów, choć ogólnie jest to jak zwykle jeden wielki misz-masz. Już dawno temu przestałam być rockistką (jak ładnie tłumaczy Mark Ronson, to jak rasizm, tylko muzyczny) i nie wykluczam żadnego gatunku muzycznego z kręgu moich zainteresowań (no dobra, disco polo nie mogę przełknąć, ale na pewno jest to fascynujący gatunek, chociażby z socjologicznego punktu widzenia).

Ponieważ playlista jest w Spotify (z którego osobiście rzadko korzystam), jako bonus wrzucam link do video: „Jak być odpowiedzialnym fanem muzyki w czasach Spotify” (niestety, film tylko w wersji po angielsku). Ogólne przesłanie – korzystajcie więcej z platformy Bandcamp, co i ja gorąco polecam. M.