O politycznych aspektach tego święta rozprawiać nie będę, tylko je wykorzystam do własnych celów, a mianowicie “odświeżę” uroczy (u)tworek z zeszłych walentynek – tak na dobry dzień, dla tych wszystkich, których święty Walenty przyprawia o zdarcie szkliwa potężnym zgrzytem uzębienia, a jeszcze bardziej dla tych, którzy to święto z tylko znanych sobie powodów lubią. Z pozdrowieniami. M.
Na delikatny zgrzyt uzębienia polecam jakże zamaszystą dubstepową odtrutkę. Wiem, że to nie miejsce na takie gnioty aczkolwiek nie mogłam się oprzeć po 40 sekundzie
Ała, Guń, serio, co ma piernik do wiatraka… Wiesz, że ja te komentarze mogę zatwierdzać, i następnym razem takiego shitu nie puszczę…